Sobota
31 Lipiec 2011
Byłam wczoraj na imprezie. Kumpel zawsze robi mnóstwo warzyw do jedzenia. I wczoraj też jego dziewczyna nakroiła pełne michy marchewek, selera, kalafiora, wszystkiego. Zrobili nawet jakieś sałatki i wszystko zniknęło, a czipsy i naczosy zostały do rana. Duch w narodzie nie umarł:D
Czwartek
28 Lipiec 2011
Cały czas wpierniczam warzywa. Wrzuciłam dzisiejsze jedzenie w starego Excela i wyszło ledwo 1,5 tysiąca kcal, a przez cały dzień byłam najedzona.
Idę robić obiad do pracy na jutro.
Edit: Czemu nikt mi nie powiedział, że bakłażan tak żlopie tłuszcz? Chyba to, co zostało trzeba będzie upiec, bo do smażenia się nie nadaje.
Warzywa
27 Lipiec 2011
Dobrze, że nawet przez myśl mi nie przemknęło jedzenie ostatniego posiłku przed 18. 20:00 jest idealna, tak, żeby zdążyć wrócić do domu i wejść prosto do kuchni. No i przerwy między posiłkami też lepiej jak są mniejsze, żeby nie umierać z głodu jak wczoraj podczas powrotu do domu (nosiłam duży jogurt w torebce cały dzień, ale nie miałam czym go zjeść po wyjściu z pracy:/).
Skrobię sobie rano marchewki i kroję ogórki w słupki. Dzisiaj nawet fasolkę szparagową z Vegetą będę jadła. Wczoraj P. podał mi listę warzyw dających się zjeść na surowo (tylko niektórych wygląd musiałam sprawdzać w Wikipedii:)). Potem K. podrzucił mi link do bloga swojej byłej współlokatorki- weganki. Gotowała dla całej ich trójki i jakoś przeżył, więc takie żywienie nie jest trujące. Na zdjęciach jest wręcz ładne i kolorowe (2/3 produktów sprawdzałam w Wiki). Gdyby ktoś mi tak gotował, to mogłabym się żywić.
Ciekawe ile to kosztuje, bo sprawdzałam w linkowanym przez nią sklepie ekologicznym ceny substytutów, np. mleka sojowego udającego mleko (7 zeta za 0,75l), margaryny jakiejś tam (dyszka za opakowanie) i the best of the best: OWSIANEJ śmietany (szóstka za 0,25l) nie są najniższe.
Nie ważyłam się od powrotu z żagli. Nie sądzę, żeby coś się zmieniło, więc tego nie robię, żeby się nie denerwować.
Kebabik
19 Lipiec 2011
Moja silna wola jest tak silna, że gdy chłopcy dzisiaj zbiorowo wpieprzali kebaby, to ja chrupałam marchewki. Nooo, jestem z siebie dumna.
Wege
18 Lipiec 2011
Kupiłam trochę warzyw i owoców plus jogurty i twarogi. Zaczynam się tym żywić zamiast chinola i sewendejsów z automatu. I zamiast koli. Gdzie się kupuje świeże warzywa? Bo sklepy nocne nie są najlepszym ani najtańszym rozwiązaniem.